sobota, 30 listopada 2019

Śmierć kliniczna - droga do wolności


Kochani ostatnio mój blog można powiedzieć, że jest uśpiony ale dzisiaj uświadomiłam sobie dlaczego tak jest. Bóg czyni niesamowite rzeczy w moim życiu a ten blog prowadzi Duch Święty i posty pojawiają się tylko wtedy jak On stwierdzi, że to będzie dobre :)

Jak wspominam swoje niedawne życie, to zawsze chciałam być niezależna, bo żyłam w przekonaniu że tylko tak będę mocną kobietą, która nie potrzebuje pomocy od innych. Tylko zadajmy sobie pytanie : co złego jest w przyjmowaniu pomocy od innych?
Gonisz całe życie za miłością bo chcesz kochać i być kochanym i nie zauważasz, że miłość to też  otwarcie się na drugiego człowieka i wspieranie wzajemne. Otwarcie się na pomaganie innym ale też na przyjmowanie tej pomocy. Tylko że świat pokazuje nam teraz inną drogę.
Hasła typu : " Bądź silny, silna", "Jesteś zwycięzcą", "Dasz sobie radę sama",
"Jesteś samowystarczalna", " Do szczęścia potrzebujesz tylko siebie", "Afirmuj swoje szczęście a będziesz mieć piękne życie", "Słuchaj podświadomości".

Boże dziękuję Ci że mnie od tego uwolniłeś!
Takie "prawdy" to wierutna bzdura, pycha schowana pod płaszczem szczęścia i samodoskonalenia.

Dzisiaj jest kolejny dzień odzyskiwania mojej wolności, ten dzień podarował mi Bóg w prezencie, zupełnie za darmo bo niczym sobie na to nie zasłużyłam. Nie chodzi tu o fałszywą pokorę, czy też fałszywe umniejszanie siebie czy poczucia własnej wartości. Kiedy Bóg daje Ci wolność to pokazuje Ci Twój grzech, Twoje upadki lecz pokazuje Ci to z tak wielką miłością o której istnieniu nie miałeś pojęcia mimo że gonisz za ta miłością przez całe życie. Czujesz swoją małość, czujesz się jak pyłek a jednocześnie Twoja wartość rośnie. Zdajesz sobie sprawę jak mnie tak kruchą, maleńką Bóg kocha nieskończoną miłością pomimo moich upadków.

Czasami słyszymy o życiu po śmierci, albo że ktoś przechodzi śmierć kliniczną. Wtedy relacje ludzi, którzy stamtąd powrócili są bardzo podobne. Widzą światło, Bóg pokazuje im momenty z ich życia, mogą zobaczyć jak bardzo krzywdzili innych, widzą również swoje dobre uczynki. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że Bóg dał mi tą Łaskę, że każdego dnia kawałek po kawałku pokazuje mi właśnie te momenty z mojego życia.
Można powiedzieć, że ostatnie lata jestem w śmierci klinicznej, która prowadzi mnie do zbawienia. Śmierci, która pozwala mi zobaczyć jakim pyłem byłam i jestem, jak bardzo pozwoliłam rozbuchać się grzechowi w moim życiu i infekowałam nim całą rodzinę.
Dobra nowina jest taka, że to wszystko oświetlone jest  niesamowitym światłem, światłem które nie oślepia ale pokazuje - "ZOBACZ .... to wszystko z moją pomocą możesz naprawić."
W dowcipach mówi się "nie chodź w stronę światła" . A ja dzisiaj czuję, że każdy krok w stronę tego światła pozwala mi wrócić tu na ziemię do coraz większej świętości. Może to zabrzmieć próżno ale nie chodzi o to że czuję się świętą (chociaż bardzo bym chciała dojść do takiej światłości), chodzi o to że pójście w stronę światła nie oznacza śmierci a życie.
Dzięki Łasce Bożej masz szansę wszystko naprawić tu i teraz, innego dnia może nie być.
Pamiętaj jednak, że Bóg tak nas kocha że pozwoli Ci zostać na ziemi tyle czasu ile będzie potrzebne dla Twojego przyszłego zbawienia.... a może to już jest namiastką zbawienia?     

Dzisiaj Bóg pokazał mi jaką byłam beznadziejną żoną, jak nieodpowiedzialnie podeszłam do małżeństwa, jak nie miałam ani odrobiny miłości do męża. Mówiłam do Boga, że skoro na to pozwolił to niech mnie teraz ratuje. Fundamenty mojego małżeństwa to była atrapa a przecież przecież przysięgę składałam przed Bogiem. Długo musiałabym to opisywać i pewnie krok po kroku będę to wyjaśniać ale teraz tylko kilka słów w przypływie Ducha Świętego, który skłonił mnie to tego posta.
Urodziłam się 10 sierpnia 1970 roku, tak więc mam 49 lat. Jednak za moje ponowne narodziny uważam datę 7-8 grudnia 2014 roku, kiedy to Bóg przewrócił moje życie do góry nogami, bo już nie mógł patrzeć jak sobie je pomotałam i ciężko jest mi rozplątać te wszystkie nici.
Oczywiście przewrót następował również krok po kroku poczynając od tego, że ten który mnie tak pięknie stworzył, wzbudził we mnie głód Komunii Świętej. Wtedy to zaczęłam się zastanawiać nad tym jak, ja kobieta po rozwodzie, żyjąca w nowym związku (nie pierwszym zresztą) mogę przyjąć Komunię Świętą..... oczywiście nie zmieniając swojego życia nie mogłam i to mnie wkurzało.
Lecz zaczyn już był, Duch Święty zasiał ziarno a ono kiełkowało. Bardzo ciężko mu było się przebić przez skorupę życia jakie sobie sama stworzyłam zastępując swoim "ja" Pana Boga. Aby się przebić potrzebowało nawadniania, tak więc Duch Święty kierował moje kroki w różne jak to nazywam "boskie miejsca". Trafiałam na rekolekcje o Duchu Świętym, na Msze św. do Świętej Rity, na modlitwy wstawiennicze itd....itd
Ziarno kiełkowało, aż przebijając się przez moją twardą skorupę zobaczyło Światło. Światło na początku było delikatne aby nie spalić pierwszego kłosa, którego ledwo wystawało z ziemi. Z dnia na dzień ten niewielki kłosek potrzebował coraz więcej wody i coraz więcej światła, więc Duch Święty wiał wtedy tam gdzie chciał, prowadząc mnie coraz bliżej Boga. Trwało to rok aż doprowadziło do Sakramentu Pokuty właśnie 7-8 grudnia, kiedy to już dokładnie można było zobaczyć pierwszy piękny dojrzały kłos, który wyrósł z tego ziarna.... to był czas zbiorów.
Najpierw malutkich, ponieważ to był tylko jeden kłos ale doprowadził do tego, że mogłam dostąpić wspólnej wieczerzy z Chrystusem, że mogłam pierwszy raz po bardzo długim głodzie zjeść chleb zbawienia.
W tym momencie mogę powiedzieć, że za 7 dni kończę 5 lat :) Wspaniały czas..... wspaniały.
Moje pole, które Pan Bóg uprawia z taką pieczołowitością ma już kilka arów..... a to dopiero początek! Już nie mogę się doczekać aż będę widziała hektary tego co Bóg mi dał :)

Wracając do mojego małżeństwa. Mój mąż alkoholik, który dzięki Łasce Boga oraz swojej wolnej woli nie pije już od 3 lat był dla mnie jak chwast na mojej ziemi. Po uwolnieniu od alkoholu stara się wrócić do Kościoła. Jest to z różnym skutkiem, ponieważ rogaty również o niego walczy ale KTÓŻ JAK BÓG. Ja towarzyszę w tym mojemu mężowi, chociaż nie mieszkamy jeszcze razem. Jednak cały czas chciałam żeby nawrócenie męża stało się szybciej, bo przecież on taki zacofany, nie rozumie mnie dlaczego jestem tak blisko Boga. I najlepiej żeby się nawrócił już ale niekoniecznie żebyśmy odbudowali nasze małżeństwo takie jakie powinno być, bo przecież mi samej z Panem Bogiem jest najlepiej..... ble..ble...ble..... ja, mnie, o mnie...... pycha za pychą pychę pogania (moja pycha oczywiście).
I właśnie nastał dzisiejszy dzień, kiedy Bóg pokazał mi jaką beznadziejną żoną byłam i nadal jestem. Zastanawiałam się dlaczego to Bóg mnie pierwszą wybrał abym się nawróciła a nie mojego męża.
Takie myślenie to wielki błąd.   Bóg dał mi możliwość ponownego wyboru ale w miłości, której mnie uczy każdego dnia aby w moim wyborze nie było krzty fałszu, to jedyna droga aby to naprawić.
Być może wybrał mnie pierwszą, ponieważ dobrze zna moje serce i wiedział, że ja pierwsza muszę oddać Bogu całe swoje życie abym była w stanie zaakceptować mojego męża. Gdyby to mój mąż pierwszy oddał swoje życie Bogu, to ja na pewno bym go odrzuciła.
Oczywiście to co napisałam nie wyklucza tego, że Bóg pracuje nad nami jednocześnie :)
Mnie może się wydawać, że to dzięki mojej modlitwie za męża nasze relacje się zmieniają.
Ale...... może jest tak, że to mój mąż przez całe życie modli się za mnie a do pełnej jedności brakowało właśnie tej mojej być może marnej modlitwy...? :)

Jezu przez Twoje Święte Imię chcę się dzisiaj modlić w intencjach wszystkich rodzin,a w szczególności tych, którzy to czytają. Niech przez Twoje Święte Imię zapanuje w naszych rodzinach i małżeństwach  miłość i jedność, wzajemne zrozumienie, niech małżonkowie Błogosławią sobie wzajemnie i modlą się za siebie, niech zapanuje wszechobecna Świętość. Amen   









Zdjęcie zaczerpnięte ze strony demotywatory.pl

piątek, 29 listopada 2019

Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

Każdego roku 29 listopada rozpoczyna się Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, które to będzie 8 grudnia. Pomódlmy się razem przed świętem najlepszej Mamy na świecie :)
NOWENNA PRZED UROCZYSTOŚCIĄ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA
NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
8 GRUDNIA
Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)
O Niepokalana, Nieba i Ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą
i to jak najprędzej i jak najprędzej. Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd
z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia.
O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają
Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen. 
(modlitwa św. Maksymiliana M. Kolbe „O królowanie Maryi”)
Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)
O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy,
i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
Dzień I – 29 listopada
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Aby zrozumieć, kim jest Niepokalana, koniecznie muszę uznać swą nicość, zdobyć się na pokorną modlitwę, by uzyskać łaskę poznania Jej, i starać się samemu doświadczyć na sobie Jej dobroci i potęgi.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień II – 30 listopada
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Moje akty miłości oddaję Niepokalanej; nie tak, jak wręcza się przedmiot zwyczajnemu pośrednikowi, ale na własność, bo rozumiem, że Niepokalana składa je Jezusowi jako swe własne, więc bez zmazy, niepokalane, a On – Ojcu. W ten sposób staję się coraz bardziej Niepokalanej, jak Niepokalana jest Jezusa, a Jezus – Ojca.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień III – 1 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Ileż we wnętrzu mej  duszy działania Niepokalanej od zarania mego życia aż do chwili obecnej, ile zadatku Jej dobrodziejstw na przyszłość. Są to tajemnice mej własnej duszy. Wszelka otrzymana łaska w każdym dniu, godzinie i chwili życia mego, to łaska spływająca z Jej macierzyńskiego, miłującego mnie Serca.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień IV – 2 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Będę się starał tak żyć, by z każdym dniem, z każdą chwilą stawać się coraz bardziej Niepokalanej, coraz doskonalej wypełniać Jej wolę.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień V – 3 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Będę miłował Niepokalaną ofiarnie jak Matkę. Ona mnie miłuje aż do ofiary ze swego Syna; przy Zwiastowaniu przyjęła mnie za dziecko. Ona upodobni mnie do siebie; mam tylko pozwolić Jej, by mnie prowadziła
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień VI – 4 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Starać się będę sumienie swoje coraz czystszym i coraz delikatniejszym czynić, by coraz bardziej upodabniać się do Niej i sprawić Jej przyjemność.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień VII – 5 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Pragnę, by Niepokalana często do mnie zaglądała, by zamieszkała w mej duszy na stałe. Pragnę, by Ona kierowała moimi myślami. Przed Nią otwieram swe serce i Jej oddaję się bez granic.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień VIII – 6 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Aby goręcej ukochać Niepokalaną, będę się starał o Niej myśleć, czytać i rozmawiać. W chwilach zwątpienia, pokusy czy utrapienia będę się do Niej modlić. Ufając Niepokalanej, nie obawiam się niczego, nie cofnę się przed żadnym obowiązkiem, choćby bardzo trudnym.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
Dzień IX – 7 grudnia
O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Tobie się oddaję, o Niepokalana. Zechciej przeze mnie działać, by w dzisiejszych czasach rozsiewać szczęście po ziemi i duszom niespokojnym dać odpocznienie w Bogu.
O Maryjo bez grzechu poczęta…
LITANIA DO NMP NIEPOKALANEJ
Kyrie, elejson, Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże,                   – zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Święta Maryjo, Niepokalana,     – módl się za nami
Święta Panno nad pannami, Niepokalana,
Święta Panno, Niepokalana w Poczęciu,
Wybranko Boga Ojca, Niepokalana,
Matko Jezusa, Niepokalana,
Oblubienico Ducha Świętego, Niepokalana,
Obrazie Mądrości Bożej, Niepokalana,
Jutrzenko Słońca Sprawiedliwości, Niepokalana,
Córko Dawidowa, Niepokalana,
Ścieżko prowadząca do Chrystusa, Niepokalana,
Pokorna Służebnico Pana, Niepokalana,
Żywa Arko Słowa Wcielonego, Niepokalana,
Dziewico triumfująca nad grzechem, Niepokalana,
Dziewico, któraś starła głowę węża, Niepokalana,
Orędowniczko łask, Niepokalana,
Oblubienico świętego Józefa, Niepokalana,
Gwiazdo świata, Niepokalana,
Przewodniczko Kościoła pielgrzymującego, Niepokalana,
Różo wśród cierni, Niepokalana,
Wzorze wszelkiej doskonałości, Niepokalana,
Wzorze naszej wiary, Niepokalana,
Odblasku Boskiej Miłości, Niepokalana,
Pierwsza wśród odkupionych, Niepokalana,
Matko żyjących, Niepokalana,
Drogowskazie najdoskonalszego posłuszeństwa, Niepokalana,
Domie skromności i czystości, Niepokalana,
Światłości Aniołów, Niepokalana,
Korono Patriarchów, Niepokalana,
Chlubo Proroków, Niepokalana,
Mistrzyni Apostołów, Niepokalana,
Męstwo Męczenników, Niepokalana,
Mocy Wyznawców, Niepokalana,
Czystości Dziewic, Niepokalana,
Pocieszycielko ufających Tobie, Niepokalana,
Uzdrowienie chorych, Niepokalana,
Orędowniczko grzesznych, Niepokalana,
Bramo niebieska, Niepokalana,
Królowo nieba i ziemi, Niepokalana,
Opiekunko Misjonarzy Oblatów, Niepokalana,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– zmiłuj się nad nami.
Wysławiajmy Niepokalane Poczęcie Panny Maryi.
Chwalmy Chrystusa Pana, który Ją zachował od zmazy pierworodnej.
Módlmy się:
Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie  +  i na mocy zasług przewidzianej śmierci zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy,  +  daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Imprimatur, Kuria Metropolitalna w Poznaniu, dnia 1.03.1997, l.dz. 1405/97, Bp Zdzisław Fortuniak

czwartek, 6 grudnia 2018

Godzina Łaski - tylko raz w roku niebo otwarte specjalnie dla Ciebie

Szczęść Boże Kochani :)


Dzisiaj chcę powiedzieć kilka słów o GODZINIE ŁASKI, która zbliża się wielkimi krokami.
Jest to bardzo ważne z kilku powodów : po pierwsze Mateczka Przenajświętsza prosiła
o rozpowszechnianie tej godziny, po drugie to już w tą sobotę, więc czasu niewiele
pozostało.
O co chodzi z GODZINĄ ŁASKI ?
W małym miasteczku Montichiari u stóp Alp włoskich  w nocy z 23 na 24 listopada 1946 roku na sali szpitalnej pracowała pewna pielęgniarka Pierina Gilli i tejże nocy owej kobiecie ukazała się Matka Boża. Oczy Mateczki były pełne łez, spływały na ziemię a pierś Matki Bożej przeszywały trzy duże miecze. Matka Boża powiedziała do Pieriny :
MODLITWY ! WYNAGRODZENIA ! POKUTY !  i zamilkła.

Matka Boża ukazywała się Pierinie kilka razy i za każdym razem mówiła coś więcej,
za każdym razem prosiła o coś nowego, prosiła aby Pierina rozgłaszała o tym innym ludziom.
Rok po pierwszym swoim objawieniu 22 listopada 1947 r. Maryja powiedziała, że Pan żąda modlitwy, wielkiej gotowości do ofiar i wynagrodzenia za obrażanie Jezusa, najbardziej grzechami przeciw świętej czystości.
Wyjasniła „ „Wynagradzać” tzn przyjmować wszystkie małe krzyże w ciągu dnia i wykonywać pracę w duchu pokuty” i uroczyście złożyła obietnicę mówiąc :
„ 8 GRUDNIA W POŁUDNIE ZJAWIĘ SIĘ W KOŚCIELE RAZ JESZCZE I BĘDZIE

TO GODZINA ŁASKI……. BĘDZIE WYDARZENIEM WIELKICH I LICZNYCH NAWRÓCEŃ…. DUSZE ZATWARDZIAŁE I ZIMNE JAK TEN MARMUR ZOSTANĄ

PORUSZONE ŁASKĄ BOŻĄ I STANĄ SIĘ ZNÓW WIERNE I MIŁUJĄCE BOGA”

8 Grudnia Matka Boża zjawiła się, jak zapowiedziała. Powiedziała „Ja jestem Niepokalane Poczęcie, jestem Maryja Łaski, to znaczy pełna łaski Matka mojego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa ……. Przez to moje przybycie tu, do Montichiari, życzę sobie, abym była wzywana i czczona jako Róża Duchowna. Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe, obchodzono GODZINĘ ŁASKI dla całego świata. Poprzez to nabożeństwo ześlę niezliczone łaski dla ciała i duszy” .
Potem mówiła dalej : „Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, udzieli swego przeogromnego miłosierdzia, o ile dobrzy ludzie będą w dalszym ciągu modlić się za swoich bliźnich..
Moim życzeniem jest, aby ta GODZINA ŁASKI została upowszechniona i żeby cały świąt się o niej dowiedział. Jeśli ktoś nie może o tej porze przyjść do kościoła, niechaj w południe modli się u siebie w domu, a wtedy otrzyma ode mnie łaski. Kto tu, na tym miejscu będzie się modlił i wyleje łzy żalu, znajdzie pewną pomoc i uzyska z mojego Serca opiekę i łaski”.
I ukazując Pierinie swoje serce powiedziała z naciskiem : „ Spójrz na to Serce, które tak bardzo kocha ludzi, podczas gdy większość z nich napełnia je zniewagami! Jeśli i dobrzy i źli połączą się w modlitwie otrzymają z tego Serca miłosierdzie i pokój. Obecnie dobrzy otrzymali  przeze mnie od Pana miłosierdzie, które wstrzymało okropną karę Bożą”.
Potem uśmiechając się dodała, że wkrótce ludzie poznają wielkość GODZINY ŁASKI.
„MAM PRZYGOTOWANY BEZMIAR ŁASK DLA WSZYSTKICH TYCH DZIECI, KTÓRE SŁUCHAJĄ MEGO GŁOSU I TE MOJE ŻYCZENIA BIORĄ SOBIE DO SERCA”

Mogłabym tutaj pisać o wszystkich kolejnych spotkaniach Pieriny z Mateczką ale myślę, że jak będziecie chcieli się coś więcej dowiedzieć to polecam książkę pt. "Godzina Łaki dla świata"- link podam poniżej.

.
A jakie są moje doświadczenia z GODZINĄ ŁASKI, pierwszy raz usłyszałam o tym cztery lata temu w roku 2014. Nie pamiętam już dokładnie, gdzie usłyszałam o GODZINIE ŁASKI, szczerze mówiąc nie ma to znaczenia, wtedy nie zdawałam sobie kompletnie sprawy co znaczy ta godzina, ocknęłam się kilka dni później z myślą, że przegapiłam tą ważną godzinę. Tak więc postanowiłam, że w następnym roku przygotuję się solidnie do tej JEDYNEJ W ROKU GODZINY. 

Jest grudzień 2015 rok, na kilka dni przed 8 grudnia siadałam spokojnie w domu i zaczynam spisywać na kartce za kogo chcę się modlić i o co chciałabym Mateńkę naszą prosić 😊
Wiecie to wypadał wtedy dzień powszedni, więc wiedziałam że będę w pracy i jak mi zacznie ktoś przeszkadzać to zapomnę wszystko o co chcę prosić ….. jakby Matka Boża nie znała moich intencji 😊 teraz to wydaje mi się śmieszne ale wtedy tak bardzo się bałam, że pominę kogoś potrzebującego, a przecież tyle bliskich mi osób potrzebuje Łaski Bożej.
Spisałam wtedy 3 kartki A4 😊 pewnie bym tego nie pamiętała, gdyby nie to, że kilka dni temu robiłam porządki w moich zapiskach i znalazłam te kartki, te modlitwy sprzed 3 lat.
To niesamowite jak zaczęłam czytać, co wtedy napisałam, a jeszcze większym szokiem było dla mnie to, że Matka Boża wysłuchała moich modlitw i zesłała obiecane łaski co do każdej osoby, za którą się modliłam.
Dziękuję Ci Niepokalane Poczęcie, Matko Łaski Pełna! jesteś najukochańszą Mateczką jaką wybrał dla nas Pan !

Znalazłam w tych swoich prośbach tylko jedną, która nie została wysłuchana, jak mi się wydawało jeszcze kilka dni temu….. ale dzisiaj wiem, że Mateczka na pewno zajęła się tą osobą, o której teraz myślę i zesłała jej wiele łask, tylko zrobiła to trochę inaczej, niż ja chciałam aby się stało.
Nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów ale powiem Wam, że zostało mi ostatnio jakby objawione dlaczego ta prośba nie wypełniła się tak, jak o to prosiłam. Nie wypełniła się ponieważ, gdyby tak się stało to zapewne nie pomogły by w moim zbawieniu, a Bóg pomimo ze słyszy wszystkie nasze modlitwy, to tak je zamienia w dobro aby służyły w naszym zbawieniu. To my z nasza ludzką naturą myślimy o modlitwach i o Panu Bogu jako o kimś, kto powinien spełniać każde nasze marzenie ale pamiętajmy, że Bóg widzi więcej i dalej niż my. W Piśmie Świętym jest napisane, że zna nawet ilość włosów na naszej głowie, więc jako dobry Ojciec troszczy się o nasze życie tutaj na ziemi a także myśli o tym, abyśmy po naszej ziemskiej pielgrzymce trafili do domu, domu w niebie, w którym będzie czekał z wyciągniętymi rękami aby nas utulić 😊
Dziękuję Ci Tatusiu, że troszczysz się o mnie w każdej minucie mojego życia!
Dziękuję, że ratujesz mnie z każdej opresji, kiedy psuje sobie życie, kiedy zbaczam z Twojej drogi ! Proszę prowadź mnie po Twoich ścieżkach, które przygotowałeś specjalnie dla mnie!

A teraz będzie najlepsze do czego doszłam w ostatnich dniach chcąc się więcej dowiedzieć
o tej niesamowitej godzinie i obietnicy Mamusi, do czego doszłam czytając moje modlitwy
z tamtego czasu 😊  GODZINA ŁASKI w 2014 roku, którą jak mi się wydawało przegapiłam była WIELKĄ GODZINĄ ŁASKI DLA MNIE, OFIAROWANĄ PRZEZ NIEPOKALANĄ.
Zapytacie dlaczego ?
W lutym 2014 roku uczestniczyłam w rekolekcjach, w których na końcu były modlitwy wstawiennicze.  W tamtym czasie czułam, ze bardzo oddaliłam się od Boga, od źródła bez którego wysychałam, od Jezusa za którym tęskniłam za każdym razem, kiedy widziałam jak ludzie przyjmują Komunię świętą. Ale ja nie mogłam w pełni uczestniczyć w Eucharystii, ponieważ budowałam swoje życie na swoich planach, grząskim fundamencie, żyłam w związku niesakramentalnym. Nawet mi się wydawało, że to najlepszy związek jaki miałam więc nie widziałam możliwości zmiany tego. Ale każda Msza św. wywoływała wręcz fizyczny głód Komunii św. Teraz wiem, że to pragnienie pochodziło od Jezusa, to On mnie nieustannie wołał „Przyjdź do mnie, wróć do mnie, Twoje życie będzie pełnią we mnie”.
Piszę o tym, ponieważ w tamtym czasie byłam kompletnie zagubiona i jak podeszłam podczas rekolekcji do modlitwy wstawienniczej i zapytano mnie „o co chcesz abyśmy się modlili ?”, to ja zupełnie nie wiedziałam o co chcę prosić. Byłam tak zagubiona i chyba nawet na tamten czas kompletnie w tą modlitwę nie wierzyłam.
Pan Bóg w swojej Łasce pozwolił abym zapamiętała tamten moment, pomimo że stres sięgnął zenitu 😊  Wybełkotałam nieśmiało „ a….. to może….. za wyprostowanie mojej drogi”
i tyle, i trzech facetów położyło na mnie ręce i zaczęło się modlić. Pomimo 4 lat, które minęły od tamtego czasu, to mogłabym chyba powtórzyć wszystkie ich słowa, jakie słyszałam z trzech stron 😊
Minęło kilka miesięcy, kiedy to Bóg prostował moje drogi w prawie niezauważalny sposób,
aż 7 grudnia po ich wyprostowaniu poszłam pierwszy raz po 7 latach do Spowiedzi św.
I tutaj znowu w prawie niezauważalny sposób przyszedł 8 grudnia, kiedy to w Święto Niepokalanego Poczęcia Maryi mogłam przyjąć Komunię Świętą.
Dla mnie to CUD! Wydawało mi się, że przegapiłam GODZINĘ ŁASKI, a Niepokalane Serce Maryi wybrało dla mnie właśnie tą datę jako datę nawrócenia i mojego nowego życia !
Obiecała, że będzie to godzina licznych nawróceń i miłosierdzia ….. i Matczyna Obietnica wypełniła się !
Chwała Jezusowi !
Chwała Maryi !
Chwała Tobie Mateńko za Twoje TAK, kiedy Anioł Pański obwieszczał Ci dobrą nowinę!
Dzięki Tobie jest ratunek dla wszystkich, którzy Cię wzywają i proszą !



Dlatego Kochani, proszę Was nie zmarnujcie GODZINY ŁASKI 12-13 w tym roku a mogę Wam przysiąść, że na pewno będziecie wysłuchani !
- Módlcie się za siebie nawzajem
- Módlcie się za tych, którzy nie znają jeszcze Niepokalanego Poczęcia jakim jest Matka Boża    Róża Duchowna
- Módlcie się za tych, którzy pobłądzili w życiu
- Módlcie się za kapłanów, oni są bardzo samotni i często pogubieni
- Módlcie się za tych, którzy wyrządzili krzywdę Mateczce, Jezusowi, Panu Bogu, Duchowi św.
- Módlcie się za siebie samych o Łaski dla ducha i ciała

Ja już teraz proszę za Was :
Niepokalane Poczęcie, Matko Łaski Pełna, Różo Duchowna proszę za tych wszystkich, którzy to teraz czytają ……
proszę za tych, którzy najbardziej potrzebują miłosierdzia Jezusa Chrystusa, Twojego ukochanego Syna, a nie potrafią prosić lub nawet nie wiedza jak to zrobić…. może odeszli tak daleko od Ciebie, że nie wiedzą jak wrócić….. może stracili kompletnie wiarę w Jezusa Chrystusa i w to, że ich prowadzi…… może ich ziemski tata był ciągle nieobecny i myślą, że nasz Tatuś Bóg też się nimi nie interesuje……
proszę za głodnych……
proszę za bezdomnych……
proszę za chorych, a szczególnie cierpiące dzieci…..
proszę za Kapłanów, którzy pobłądzili…..
proszę za nasze rodziny, współmałżonków, dzieci, wnuki…..
proszę za rozbite rodziny…….
proszę za przyjaciół…..
proszę za ludzi którzy nigdy nie słyszeli, o Twoim Synu…..
proszę za nasze firmy i pracowników……
prosze za ludzi w nałogach …….
proszę za ludzi, których spotykamy na naszej drodze, niech poprzez nas nawracają się do rodziny Dzieci z Królestwa Bożego……  
Ja już teraz dziękuję Ci Mateczko za te wszystkie cudownie przemienione  ludzkie serca, które dzięki Twej Łasce wrócą do swojego Boskiego przeznaczenia. Bardzo Cię kocham Mamusiu……AMEN

Niech Was prowadzi Jezus i Maryja :) Wielu Łask Wam życzę !
Link do księgarni http://www.rosemaria.pl/

sobota, 11 sierpnia 2018

Wielki mały człowiek O.Wenanty Katarzyniec

Szczęść Boże Kochani:)

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o człowieku, który pomimo, że od 97 lat
cieszy się obecnością w Królestwie niebieskim, to stał się moim bliskim przyjacielem :)



Mówię o czcigodny słudze Bożym (jak mówią o nim ojcowie Franciszkanie)
ojcu Wenantym Katarzyńcu.

Wenanty Katarzyniec a tak naprawdę  Józef Katarzyniec, imię Wenanty zostało mu nadane
w zakonie.

O. Wenanty od dziecka był bardzo religijnym i wierzącym człowiekiem, od dziecka też
marzył i mocno wierzył w to, że będzie Kapłanem. Tak też się stało pomimo trudności
jakie mu towarzyszyły zanim wstąpił do zakonu.

Dzisiaj nie będę jednak opisywać Jego życiorysu, ponieważ już sporo mądrzejszych
ode mnie osób to zrobiło, ja chcę Wam opowiedzieć o nim, jako o moim przyjacielu.

2 tygodnie temu miałam pragnienie serca aby pojechać gdzieś na rekolekcję.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że obecnie brakuje nam w firmie
rąk do pracy i perspektywa nawet kilku dni urlopu była nie do przyjęcia.
Pewnego dnia siedziałam przy komputerze i niby przypadkiem  (nie wierzę w przypadki)
natrafiłam na filmik w internecie, była to rozmowa z dziennikarzem
Panem Tomaszem Terlikowskim, który opowiadał właśnie o Wenantym,
nazywał go Polskim Szarbelem.

Dla zainteresowanych filmem podam link pod postem, myślę że Pan Tomasz się nie obrazi :)

Oglądam, słucham i w sumie uszom nie wierze, ponieważ Pan Tomasz mów, że Wenanty działa
jak bankomat - potrzebujesz kasy, modlisz się do niego a on Cię wysłuchuje i pieniądze przychodzą do Ciebie w ekspresowym tempie.
Pomyślałam "kto dzisiaj nie potrzebuje pieniędzy, przecież każdy ma jakieś zadłużenia
albo zwyczajnie marzenia, na zrealizowanie których trzeba mieć właśnie pieniądze". 
Usłyszałam, że jest Nowenna za wstawiennictwem Wenantego, którą odmawia się
przez kolejnych 9 dni i zaczęłam jej szukać.
Niestety nie było to takie proste żeby ją znaleźć jak mi się wydawało.
W tamtym czasie nie natrafiłam nawet na jej książkową publikację, ale w końcu gdzieś
ją znalazłam. Zamówiłam równocześnie książkę Pana Tomasza Terlikowskiego
pt. "Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel".

Nowennę zaczęłam odmawiać od razu i jakież było moje zaskoczenie, że jak przyszedł moment wypowiedzenia intencji, czyli Łaski o jaką chce prosić to zaczęłam rozmawiać z Wenantym tak, jakby siedział obok mnie.
Mówiłam, płakałam, mówiłam, płakałam itd itd

Najdziwniejsze było to, że czułam się tak, jakby mnie Wenanty słuchał bardzo dokładnie
i z czułością dawał odpowiedź,że moje prośby są wysłuchane.
Nie potrafię Wam tego wytłumaczyć ale dostałam taki pokój w sercu, że byłam niesamowicie zaskoczona.
W sumie to jedyny mężczyzna w moim życiu, który potrafił mnie tak wysłuchać ;) ;)
kobiety wiedzą o czym mówię :)

Pierwszy dzień Nowenny za mną, następnego dnia wstałam i zaczęłam kserować Nowennę
wraz z wizerunkiem Wenantego (choć wybacz Wenanty za to co powiem, ale ludzie mają
problem z Twoim wizerunkiem) i rozdawać znajomym.

Ludzie wokół mnie zaczęli się modlić i ... zaczęły dziać się u nich cuda, pieniądze spływały
w obfitości. Nagle dostawali zaległe pieniądze, albo sprzedawali coś czego nie mogli sprzedać
przez rok, pojawiali im się w firmie sponsorzy itd itd

W zasadzie u wszystkich coś się działo, u mnie najmniej :)

Co prawda dostałam nieoczekiwany 1000 zł zanim skończyłam Nowennę  ale to nie było
to o co prosiłam, chociaż jak się okazało akurat tyle pieniędzy było mi potrzebnych
aby bez zmartwienia wyruszyć w podróż, którą zafundował mi Wenanty:)

Pod koniec mojej Nowenny synowa mi powiedziała, że ta Nowenna zdyscyplinowała ją,
żeby pójść do spowiedzi św. bo przecież tak trzeba zrobić, a ja dopiero wtedy zorientowałam się,
że nie miałam  czasu się wyspowiadać. Tak więc w trakcie Nowenny poprosiłam Wenantego,
żeby może podesłał mi jakiegoś dobrego spowiednika, ponieważ mój stały spowiednik wyjechał
na wakacje.

W międzyczasie dowiadywałam się, że grób Wenantego jest w Kalwarii Pacławskiej
i zapragnęłam tam pojechać- przecież przyjaciół należy odwiedzać :) 
Znalazłam nawet informacje,że we wrześniu tego roku odbędą się tam trzydniowe rekolekcje
z Wenantym, tak więc postanowiłam się zapisać.


Miejsce w którym spoczywa Czcigodny Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec


Nowenna się kończyła, został mi chyba ostatni dzień kiedy to mój syn przyszedł
do mnie z informacją, że w Kalwarii Pacławskiej właśnie odbędzie się Franciszkańskie Spotkanie Młodych.

Moja pierwsze reakcja :

- dziecko przecież nie mogę zostawić firmy, bo nie ma kto pracować,

- dziecko przecież to jest dla młodzieży a ja mam 48 lat oszalałeś

- dziecko ale... dziecko ale...

A syn na to :
- " zobacz jaki jest program "...

Wystarczyło, że przeczytałam tytuł całego spotkania "TCHNIENIE" , rozpłakałam się
i już wiedziałam, że ja tam muszę być, że Wenanty prawdopodobnie też postanowił
poznać mnie wcześniej niż we wrześniu i najzwyczajniej w świecie zaprasza mnie
do siebie wcześniej :)

A może to Bóg wybrał mi to miejsce i czas dla mnie, dlatego podsunął mi Wenantego
w odpowiednim czasie.

Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej


Przestały się liczyć wszystkie "ALE", liczyło się tylko, że muszę tam jechać. Pewnie znalazłabym następne "ALE", że nie mam dodatkowych pieniędzy na podróż ALE przecież właśnie Wenanty załatwił mi z nieba dodatkowy 1000,- zł

Następnego dnia zapisywałam się już na to spotkanie, oczywiście kiedy chodzi
o "BOSKIE" sprawy (jak ja to mówię) to oczywiście zawsze spotykamy się z problemami
aby doszło do tego co Bóg dla nas przewidział.
Zaczęły się problemy:
- rejestracja przez internet nie działała,
- nie było już noclegów, 
- moje dzieci miały mnie tam zawieźć ale nagle okazało się, że nie mogą jechać.

Ciężko jest opisać wszystkie te wydarzenia, których byłam świadkiem ale w efekcie postanowiłam pojechać sama pociągiem, a o nocleg się nie martwić, gdyż doszłam
do wniosku, że skoro Bóg wyznaczył mi ten czas i miejsce, to pewnie nocleg też mi załatwił :)

Widok z mojego pokoju na Sanktuarium :)


Nie myliłam się : udało mi się tam dojechać samotnie pociągiem, nagle okazało się,
że dostałam nocleg 100m od Kościoła, że jakimś cudem pomimo problemów
z rejestracja bo w rezultacie nie zarejestrowałam się przez internet a i tak dostałam maila potwierdzającego, że jestem uczestnikiem spotkania.

Spędziłam tam cudowny czas czterech dni, z których każdy zaskakiwał mnie czymś nowym, pięknym, kompletnie niespodziewanym. Każdego dnia chodziłam oszołomiona tym jakie rzeczy Bóg dla mnie przygotował - CHWAŁA CI PANIE ZA TO!
Oszołomiona do tego stopnia, że koleżanka Ewa którą tam poznałam śmiała się na mój widok
i mówiła "Beatka, ty się kobieto ogarnij bo jak wrócisz do Krakowa będą za Tobą wołać oszołom" haha ..... Kochana Ewcia od której dostałam w prezencie ikonę z wizerunkiem Czcigodnego Sługi Bożego Wenanentego a na drugiej stronie ikony jest Nowenna za Jego wstawiennictwem,
której tak długo szukałam jeszcze kilka dni wcześniej.


Podarowana mi ikona stoi dumnie na mojej szafce :) 

Nie będę tu opisywać wszystkich dni po kolei, ponieważ to jest temat na osobna książkę ale powiem tylko, że każdy dzień wypełniony był Eucharystią, modlitwą, zabawą z tańcami, poznawaniem nowych świetnych ludzi, świadectwami o miłości Boga i Maryi - CUDOWNY CZAS.


Nawet na scenę babcię Beatę wyciągnęli ;)

          Eucharystia na zakończenie FSM zakończona radosnym tańcem wokół Ołtarza Pańskiego

Opiszę jednak jedno wydarzenie, ponieważ to było odpowiedzią Wenantego na moją Nowennę.

Jak pisałam powyżej prosiłam Wenantego aby podesłał mi dobrego spowiednika
i jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że tego spowiednika podesłał
mi właśnie w Kalwarii Pacławskiej.

Środa kiedy tam dotarłam była poświęcona POJEDNANIU i odbywała się Spowiedź święta
dla wszystkich. Oczywiście każdego dnia Franciszkanie byli gotowi służyć takiej posłudze
właśnie lub chociaż rozmowie,kiedy ktoś potrzebował ale ten dzień był wyjątkowy.
Po Eucharystii Ojcowie Franciszkanie rozeszli się po całym terenie przykościelnym
i każdy mógł iść do tego, do którego tylko chciał. Uwielbiam ten rodzaj Spowiedzi św.
Na ogół przyzwyczajeni jesteśmy, że Spowiedź odbywa się w konfesjonale
ale tak naprawdę nie ma nic piękniejszego aby konfesjonałem stało się jakiekolwiek miejsce,
które Bóg stworzył.
Pamiętajcie, że spowiadać możecie się wszędzie ponieważ nie miejsce jest ważne
a AKT POJEDNANIA Z BOGIEM, moment kiedy idziecie z szarą, brudną  duszą
a Bóg Wam ją oczyszcza z wszystkich tych brudów
i dostajecie za każdym razem nową białą szatę abyście mogli świecić Jego Światłem,
aby Jego Chwała odbijała się w Was jak w lustrze :)

Czego Wam z całego serca życzę !!!


Plac przed Sanktuarium - piękne miejsce 


Chodziłam więc po całym terenie i rozmyślałam nad swoją szarą a może nawet czarną duszą
w tamtym momencie. Nie bardzo wiedziałam do kogo pójść, nikogo przecież
nie znałam. Snułam się więc po placu i modliłam do dobrego Boga aby pokazał mi te miejsca
w mojej duszy, które powinnam oczyścić. Nagle mimowolnie (tak mi się wydawało) usiadłam gdzieś na ławeczce, gdzie było w kolejce kilka osób i dalej się modliłam.
Gdy zbliżała się moja kolej aby podejść do Kapłana nagle zorientowałam się, że siedziałam
w miejscu, gdzie do marca br. był grób Wenantego zanim przeniesiono go do Kościoła.
Tak tak Beata pomyślałam, przecież sama ciągle powtarzasz ludziom :
"BÓJCIE SIĘ O CO SIĘ MODLICIE" .
Modliłaś się o dobrego spowiednika, to Wenanty Ci to załatwił - ale, że to będzie w Kalwarii Pacławskiej przy Jego grobie no to tego sobie nie mogłaś nawet w najśmielszych marzeniach wymyślić:) Przy okazji dziękuję również mojemu spowiednikowi- Błogosław mu Panie Boże, ponieważ niewątpliwie zasługuje na to!

To miejsce mojej Spowiedzi świętej :)

Miejsce, gdzie spoczywał do marca br. o.Wenanty Katarzyniec - miejsce mojej Spowiedzi św.



PAMIĘTAJCIE ! 

Traktujemy Pana Boga jak kogoś do kogo idzie się od święta w odwiedziny
albo jak mamy jakieś zmartwienie to wiecie jak to jest "jak trwoga to do Boga".

W sumie to na całe szczęście Bóg dał nam taką Łaskę, że możemy zwrócić się
do niego w każdej chwili, nawet gdy o nim zapomnieliśmy przez kilka lat.

"JAK TRWOGA TO DO BOGA" - jestem pewna,że i to jest Jego "wynalazkiem" .
Bóg zna nas po imieniu i przewidział, że będziemy błądzili, dlatego dał nam tą możliwość
"trwogi do Niego".

A to wszystko uczynił z miłości do nas, ponieważ jesteśmy Jego dziećmi,
On nas stworzył i nie może unicestwić SWOJEGO DZIEŁA jakim jesteś TY - JEGO DZIECKO :)

BÓG JEST WAMI ZAINTERESOWANY OD PONIEDZIAŁKU DO NIEDZIELI -
pamiętajcie o tym.

Jeszcze jedna sprawa, o której muszę napisać ponieważ Wenanty mógłby się obrazić:)

Kalwaria Pacławska słynie z Cudownego Obrazu Matki Bożej Słuchającej i to jest punktem centralnym Kalwarii. Wieści o Wenantym rozchodziły się po cichu i w wolnym tępie, ponieważ jestem pewna, że nigdy nie chciałby stać się ważniejszy od Matki Bożej, która była jego wzorem
i której poświęcił swoje życie z miłości do Niej.

Moja Kochana Mateczka :) 

W tym momencie nie będę jednak pisać o tym cudownym obrazie Matki Bożej Słuchającej, ponieważ jest tak bardzo ważna, że poświęcę Jej osobny post albo raczej jeszcze więcej
(Ona wie, co mam na myśli) ale o tym póki co ciiiiiiiicho ;)

Kocham Cię Mateczko Najświętsza, oddałam Ci całe swoje życie za Twoją miłość
do mnie !!!!

I jeszcze jedna ważna sprawa dotycząca Nowenny - sporo pieniędzy Wenanty pomógł ludziom pozyskać ale główną radością, która z tego wynikła jest fakt, że wszyscy wokół mnie zaczęli się modlić - i niech tak zostanie :)
DZIĘKUJĘ CI OJCZE WENANTY :)


Podaję przydatne linki :
Nowenna do Trójcy Przenajświętszej za wstawiennictwem czcigodnego sługi Bożego o.Wenantego Katarzyńca

http://odslowadozyciamodlitwy.blogspot.com/2018/07/nowenna-do-trojcy-przenajswietszej-za.html

Rozmowa z dziennikarzem Panem Tomaszem Terlikowskim

https://www.youtube.com/watch?v=JcXTLIksrL0

Tu kupisz publikacje o. Franciszkanów

https://bratnizew.pl/

Linku do książki Pana Tomasza Terlikowskiego nie podaję, ponieważ z pewnością znajdziecie ją sami w różnych miejscach  :)





Błogosławię Wam wszystkim :) do zobaczenia w następnym poście :)