czwartek, 6 grudnia 2018

Godzina Łaski - tylko raz w roku niebo otwarte specjalnie dla Ciebie

Szczęść Boże Kochani :)


Dzisiaj chcę powiedzieć kilka słów o GODZINIE ŁASKI, która zbliża się wielkimi krokami.
Jest to bardzo ważne z kilku powodów : po pierwsze Mateczka Przenajświętsza prosiła
o rozpowszechnianie tej godziny, po drugie to już w tą sobotę, więc czasu niewiele
pozostało.
O co chodzi z GODZINĄ ŁASKI ?
W małym miasteczku Montichiari u stóp Alp włoskich  w nocy z 23 na 24 listopada 1946 roku na sali szpitalnej pracowała pewna pielęgniarka Pierina Gilli i tejże nocy owej kobiecie ukazała się Matka Boża. Oczy Mateczki były pełne łez, spływały na ziemię a pierś Matki Bożej przeszywały trzy duże miecze. Matka Boża powiedziała do Pieriny :
MODLITWY ! WYNAGRODZENIA ! POKUTY !  i zamilkła.

Matka Boża ukazywała się Pierinie kilka razy i za każdym razem mówiła coś więcej,
za każdym razem prosiła o coś nowego, prosiła aby Pierina rozgłaszała o tym innym ludziom.
Rok po pierwszym swoim objawieniu 22 listopada 1947 r. Maryja powiedziała, że Pan żąda modlitwy, wielkiej gotowości do ofiar i wynagrodzenia za obrażanie Jezusa, najbardziej grzechami przeciw świętej czystości.
Wyjasniła „ „Wynagradzać” tzn przyjmować wszystkie małe krzyże w ciągu dnia i wykonywać pracę w duchu pokuty” i uroczyście złożyła obietnicę mówiąc :
„ 8 GRUDNIA W POŁUDNIE ZJAWIĘ SIĘ W KOŚCIELE RAZ JESZCZE I BĘDZIE

TO GODZINA ŁASKI……. BĘDZIE WYDARZENIEM WIELKICH I LICZNYCH NAWRÓCEŃ…. DUSZE ZATWARDZIAŁE I ZIMNE JAK TEN MARMUR ZOSTANĄ

PORUSZONE ŁASKĄ BOŻĄ I STANĄ SIĘ ZNÓW WIERNE I MIŁUJĄCE BOGA”

8 Grudnia Matka Boża zjawiła się, jak zapowiedziała. Powiedziała „Ja jestem Niepokalane Poczęcie, jestem Maryja Łaski, to znaczy pełna łaski Matka mojego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa ……. Przez to moje przybycie tu, do Montichiari, życzę sobie, abym była wzywana i czczona jako Róża Duchowna. Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe, obchodzono GODZINĘ ŁASKI dla całego świata. Poprzez to nabożeństwo ześlę niezliczone łaski dla ciała i duszy” .
Potem mówiła dalej : „Nasz Pan, mój Boski Syn Jezus, udzieli swego przeogromnego miłosierdzia, o ile dobrzy ludzie będą w dalszym ciągu modlić się za swoich bliźnich..
Moim życzeniem jest, aby ta GODZINA ŁASKI została upowszechniona i żeby cały świąt się o niej dowiedział. Jeśli ktoś nie może o tej porze przyjść do kościoła, niechaj w południe modli się u siebie w domu, a wtedy otrzyma ode mnie łaski. Kto tu, na tym miejscu będzie się modlił i wyleje łzy żalu, znajdzie pewną pomoc i uzyska z mojego Serca opiekę i łaski”.
I ukazując Pierinie swoje serce powiedziała z naciskiem : „ Spójrz na to Serce, które tak bardzo kocha ludzi, podczas gdy większość z nich napełnia je zniewagami! Jeśli i dobrzy i źli połączą się w modlitwie otrzymają z tego Serca miłosierdzie i pokój. Obecnie dobrzy otrzymali  przeze mnie od Pana miłosierdzie, które wstrzymało okropną karę Bożą”.
Potem uśmiechając się dodała, że wkrótce ludzie poznają wielkość GODZINY ŁASKI.
„MAM PRZYGOTOWANY BEZMIAR ŁASK DLA WSZYSTKICH TYCH DZIECI, KTÓRE SŁUCHAJĄ MEGO GŁOSU I TE MOJE ŻYCZENIA BIORĄ SOBIE DO SERCA”

Mogłabym tutaj pisać o wszystkich kolejnych spotkaniach Pieriny z Mateczką ale myślę, że jak będziecie chcieli się coś więcej dowiedzieć to polecam książkę pt. "Godzina Łaki dla świata"- link podam poniżej.

.
A jakie są moje doświadczenia z GODZINĄ ŁASKI, pierwszy raz usłyszałam o tym cztery lata temu w roku 2014. Nie pamiętam już dokładnie, gdzie usłyszałam o GODZINIE ŁASKI, szczerze mówiąc nie ma to znaczenia, wtedy nie zdawałam sobie kompletnie sprawy co znaczy ta godzina, ocknęłam się kilka dni później z myślą, że przegapiłam tą ważną godzinę. Tak więc postanowiłam, że w następnym roku przygotuję się solidnie do tej JEDYNEJ W ROKU GODZINY. 

Jest grudzień 2015 rok, na kilka dni przed 8 grudnia siadałam spokojnie w domu i zaczynam spisywać na kartce za kogo chcę się modlić i o co chciałabym Mateńkę naszą prosić 😊
Wiecie to wypadał wtedy dzień powszedni, więc wiedziałam że będę w pracy i jak mi zacznie ktoś przeszkadzać to zapomnę wszystko o co chcę prosić ….. jakby Matka Boża nie znała moich intencji 😊 teraz to wydaje mi się śmieszne ale wtedy tak bardzo się bałam, że pominę kogoś potrzebującego, a przecież tyle bliskich mi osób potrzebuje Łaski Bożej.
Spisałam wtedy 3 kartki A4 😊 pewnie bym tego nie pamiętała, gdyby nie to, że kilka dni temu robiłam porządki w moich zapiskach i znalazłam te kartki, te modlitwy sprzed 3 lat.
To niesamowite jak zaczęłam czytać, co wtedy napisałam, a jeszcze większym szokiem było dla mnie to, że Matka Boża wysłuchała moich modlitw i zesłała obiecane łaski co do każdej osoby, za którą się modliłam.
Dziękuję Ci Niepokalane Poczęcie, Matko Łaski Pełna! jesteś najukochańszą Mateczką jaką wybrał dla nas Pan !

Znalazłam w tych swoich prośbach tylko jedną, która nie została wysłuchana, jak mi się wydawało jeszcze kilka dni temu….. ale dzisiaj wiem, że Mateczka na pewno zajęła się tą osobą, o której teraz myślę i zesłała jej wiele łask, tylko zrobiła to trochę inaczej, niż ja chciałam aby się stało.
Nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów ale powiem Wam, że zostało mi ostatnio jakby objawione dlaczego ta prośba nie wypełniła się tak, jak o to prosiłam. Nie wypełniła się ponieważ, gdyby tak się stało to zapewne nie pomogły by w moim zbawieniu, a Bóg pomimo ze słyszy wszystkie nasze modlitwy, to tak je zamienia w dobro aby służyły w naszym zbawieniu. To my z nasza ludzką naturą myślimy o modlitwach i o Panu Bogu jako o kimś, kto powinien spełniać każde nasze marzenie ale pamiętajmy, że Bóg widzi więcej i dalej niż my. W Piśmie Świętym jest napisane, że zna nawet ilość włosów na naszej głowie, więc jako dobry Ojciec troszczy się o nasze życie tutaj na ziemi a także myśli o tym, abyśmy po naszej ziemskiej pielgrzymce trafili do domu, domu w niebie, w którym będzie czekał z wyciągniętymi rękami aby nas utulić 😊
Dziękuję Ci Tatusiu, że troszczysz się o mnie w każdej minucie mojego życia!
Dziękuję, że ratujesz mnie z każdej opresji, kiedy psuje sobie życie, kiedy zbaczam z Twojej drogi ! Proszę prowadź mnie po Twoich ścieżkach, które przygotowałeś specjalnie dla mnie!

A teraz będzie najlepsze do czego doszłam w ostatnich dniach chcąc się więcej dowiedzieć
o tej niesamowitej godzinie i obietnicy Mamusi, do czego doszłam czytając moje modlitwy
z tamtego czasu 😊  GODZINA ŁASKI w 2014 roku, którą jak mi się wydawało przegapiłam była WIELKĄ GODZINĄ ŁASKI DLA MNIE, OFIAROWANĄ PRZEZ NIEPOKALANĄ.
Zapytacie dlaczego ?
W lutym 2014 roku uczestniczyłam w rekolekcjach, w których na końcu były modlitwy wstawiennicze.  W tamtym czasie czułam, ze bardzo oddaliłam się od Boga, od źródła bez którego wysychałam, od Jezusa za którym tęskniłam za każdym razem, kiedy widziałam jak ludzie przyjmują Komunię świętą. Ale ja nie mogłam w pełni uczestniczyć w Eucharystii, ponieważ budowałam swoje życie na swoich planach, grząskim fundamencie, żyłam w związku niesakramentalnym. Nawet mi się wydawało, że to najlepszy związek jaki miałam więc nie widziałam możliwości zmiany tego. Ale każda Msza św. wywoływała wręcz fizyczny głód Komunii św. Teraz wiem, że to pragnienie pochodziło od Jezusa, to On mnie nieustannie wołał „Przyjdź do mnie, wróć do mnie, Twoje życie będzie pełnią we mnie”.
Piszę o tym, ponieważ w tamtym czasie byłam kompletnie zagubiona i jak podeszłam podczas rekolekcji do modlitwy wstawienniczej i zapytano mnie „o co chcesz abyśmy się modlili ?”, to ja zupełnie nie wiedziałam o co chcę prosić. Byłam tak zagubiona i chyba nawet na tamten czas kompletnie w tą modlitwę nie wierzyłam.
Pan Bóg w swojej Łasce pozwolił abym zapamiętała tamten moment, pomimo że stres sięgnął zenitu 😊  Wybełkotałam nieśmiało „ a….. to może….. za wyprostowanie mojej drogi”
i tyle, i trzech facetów położyło na mnie ręce i zaczęło się modlić. Pomimo 4 lat, które minęły od tamtego czasu, to mogłabym chyba powtórzyć wszystkie ich słowa, jakie słyszałam z trzech stron 😊
Minęło kilka miesięcy, kiedy to Bóg prostował moje drogi w prawie niezauważalny sposób,
aż 7 grudnia po ich wyprostowaniu poszłam pierwszy raz po 7 latach do Spowiedzi św.
I tutaj znowu w prawie niezauważalny sposób przyszedł 8 grudnia, kiedy to w Święto Niepokalanego Poczęcia Maryi mogłam przyjąć Komunię Świętą.
Dla mnie to CUD! Wydawało mi się, że przegapiłam GODZINĘ ŁASKI, a Niepokalane Serce Maryi wybrało dla mnie właśnie tą datę jako datę nawrócenia i mojego nowego życia !
Obiecała, że będzie to godzina licznych nawróceń i miłosierdzia ….. i Matczyna Obietnica wypełniła się !
Chwała Jezusowi !
Chwała Maryi !
Chwała Tobie Mateńko za Twoje TAK, kiedy Anioł Pański obwieszczał Ci dobrą nowinę!
Dzięki Tobie jest ratunek dla wszystkich, którzy Cię wzywają i proszą !



Dlatego Kochani, proszę Was nie zmarnujcie GODZINY ŁASKI 12-13 w tym roku a mogę Wam przysiąść, że na pewno będziecie wysłuchani !
- Módlcie się za siebie nawzajem
- Módlcie się za tych, którzy nie znają jeszcze Niepokalanego Poczęcia jakim jest Matka Boża    Róża Duchowna
- Módlcie się za tych, którzy pobłądzili w życiu
- Módlcie się za kapłanów, oni są bardzo samotni i często pogubieni
- Módlcie się za tych, którzy wyrządzili krzywdę Mateczce, Jezusowi, Panu Bogu, Duchowi św.
- Módlcie się za siebie samych o Łaski dla ducha i ciała

Ja już teraz proszę za Was :
Niepokalane Poczęcie, Matko Łaski Pełna, Różo Duchowna proszę za tych wszystkich, którzy to teraz czytają ……
proszę za tych, którzy najbardziej potrzebują miłosierdzia Jezusa Chrystusa, Twojego ukochanego Syna, a nie potrafią prosić lub nawet nie wiedza jak to zrobić…. może odeszli tak daleko od Ciebie, że nie wiedzą jak wrócić….. może stracili kompletnie wiarę w Jezusa Chrystusa i w to, że ich prowadzi…… może ich ziemski tata był ciągle nieobecny i myślą, że nasz Tatuś Bóg też się nimi nie interesuje……
proszę za głodnych……
proszę za bezdomnych……
proszę za chorych, a szczególnie cierpiące dzieci…..
proszę za Kapłanów, którzy pobłądzili…..
proszę za nasze rodziny, współmałżonków, dzieci, wnuki…..
proszę za rozbite rodziny…….
proszę za przyjaciół…..
proszę za ludzi którzy nigdy nie słyszeli, o Twoim Synu…..
proszę za nasze firmy i pracowników……
prosze za ludzi w nałogach …….
proszę za ludzi, których spotykamy na naszej drodze, niech poprzez nas nawracają się do rodziny Dzieci z Królestwa Bożego……  
Ja już teraz dziękuję Ci Mateczko za te wszystkie cudownie przemienione  ludzkie serca, które dzięki Twej Łasce wrócą do swojego Boskiego przeznaczenia. Bardzo Cię kocham Mamusiu……AMEN

Niech Was prowadzi Jezus i Maryja :) Wielu Łask Wam życzę !
Link do księgarni http://www.rosemaria.pl/

sobota, 11 sierpnia 2018

Wielki mały człowiek O.Wenanty Katarzyniec

Szczęść Boże Kochani:)

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o człowieku, który pomimo, że od 97 lat
cieszy się obecnością w Królestwie niebieskim, to stał się moim bliskim przyjacielem :)



Mówię o czcigodny słudze Bożym (jak mówią o nim ojcowie Franciszkanie)
ojcu Wenantym Katarzyńcu.

Wenanty Katarzyniec a tak naprawdę  Józef Katarzyniec, imię Wenanty zostało mu nadane
w zakonie.

O. Wenanty od dziecka był bardzo religijnym i wierzącym człowiekiem, od dziecka też
marzył i mocno wierzył w to, że będzie Kapłanem. Tak też się stało pomimo trudności
jakie mu towarzyszyły zanim wstąpił do zakonu.

Dzisiaj nie będę jednak opisywać Jego życiorysu, ponieważ już sporo mądrzejszych
ode mnie osób to zrobiło, ja chcę Wam opowiedzieć o nim, jako o moim przyjacielu.

2 tygodnie temu miałam pragnienie serca aby pojechać gdzieś na rekolekcję.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że obecnie brakuje nam w firmie
rąk do pracy i perspektywa nawet kilku dni urlopu była nie do przyjęcia.
Pewnego dnia siedziałam przy komputerze i niby przypadkiem  (nie wierzę w przypadki)
natrafiłam na filmik w internecie, była to rozmowa z dziennikarzem
Panem Tomaszem Terlikowskim, który opowiadał właśnie o Wenantym,
nazywał go Polskim Szarbelem.

Dla zainteresowanych filmem podam link pod postem, myślę że Pan Tomasz się nie obrazi :)

Oglądam, słucham i w sumie uszom nie wierze, ponieważ Pan Tomasz mów, że Wenanty działa
jak bankomat - potrzebujesz kasy, modlisz się do niego a on Cię wysłuchuje i pieniądze przychodzą do Ciebie w ekspresowym tempie.
Pomyślałam "kto dzisiaj nie potrzebuje pieniędzy, przecież każdy ma jakieś zadłużenia
albo zwyczajnie marzenia, na zrealizowanie których trzeba mieć właśnie pieniądze". 
Usłyszałam, że jest Nowenna za wstawiennictwem Wenantego, którą odmawia się
przez kolejnych 9 dni i zaczęłam jej szukać.
Niestety nie było to takie proste żeby ją znaleźć jak mi się wydawało.
W tamtym czasie nie natrafiłam nawet na jej książkową publikację, ale w końcu gdzieś
ją znalazłam. Zamówiłam równocześnie książkę Pana Tomasza Terlikowskiego
pt. "Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel".

Nowennę zaczęłam odmawiać od razu i jakież było moje zaskoczenie, że jak przyszedł moment wypowiedzenia intencji, czyli Łaski o jaką chce prosić to zaczęłam rozmawiać z Wenantym tak, jakby siedział obok mnie.
Mówiłam, płakałam, mówiłam, płakałam itd itd

Najdziwniejsze było to, że czułam się tak, jakby mnie Wenanty słuchał bardzo dokładnie
i z czułością dawał odpowiedź,że moje prośby są wysłuchane.
Nie potrafię Wam tego wytłumaczyć ale dostałam taki pokój w sercu, że byłam niesamowicie zaskoczona.
W sumie to jedyny mężczyzna w moim życiu, który potrafił mnie tak wysłuchać ;) ;)
kobiety wiedzą o czym mówię :)

Pierwszy dzień Nowenny za mną, następnego dnia wstałam i zaczęłam kserować Nowennę
wraz z wizerunkiem Wenantego (choć wybacz Wenanty za to co powiem, ale ludzie mają
problem z Twoim wizerunkiem) i rozdawać znajomym.

Ludzie wokół mnie zaczęli się modlić i ... zaczęły dziać się u nich cuda, pieniądze spływały
w obfitości. Nagle dostawali zaległe pieniądze, albo sprzedawali coś czego nie mogli sprzedać
przez rok, pojawiali im się w firmie sponsorzy itd itd

W zasadzie u wszystkich coś się działo, u mnie najmniej :)

Co prawda dostałam nieoczekiwany 1000 zł zanim skończyłam Nowennę  ale to nie było
to o co prosiłam, chociaż jak się okazało akurat tyle pieniędzy było mi potrzebnych
aby bez zmartwienia wyruszyć w podróż, którą zafundował mi Wenanty:)

Pod koniec mojej Nowenny synowa mi powiedziała, że ta Nowenna zdyscyplinowała ją,
żeby pójść do spowiedzi św. bo przecież tak trzeba zrobić, a ja dopiero wtedy zorientowałam się,
że nie miałam  czasu się wyspowiadać. Tak więc w trakcie Nowenny poprosiłam Wenantego,
żeby może podesłał mi jakiegoś dobrego spowiednika, ponieważ mój stały spowiednik wyjechał
na wakacje.

W międzyczasie dowiadywałam się, że grób Wenantego jest w Kalwarii Pacławskiej
i zapragnęłam tam pojechać- przecież przyjaciół należy odwiedzać :) 
Znalazłam nawet informacje,że we wrześniu tego roku odbędą się tam trzydniowe rekolekcje
z Wenantym, tak więc postanowiłam się zapisać.


Miejsce w którym spoczywa Czcigodny Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec


Nowenna się kończyła, został mi chyba ostatni dzień kiedy to mój syn przyszedł
do mnie z informacją, że w Kalwarii Pacławskiej właśnie odbędzie się Franciszkańskie Spotkanie Młodych.

Moja pierwsze reakcja :

- dziecko przecież nie mogę zostawić firmy, bo nie ma kto pracować,

- dziecko przecież to jest dla młodzieży a ja mam 48 lat oszalałeś

- dziecko ale... dziecko ale...

A syn na to :
- " zobacz jaki jest program "...

Wystarczyło, że przeczytałam tytuł całego spotkania "TCHNIENIE" , rozpłakałam się
i już wiedziałam, że ja tam muszę być, że Wenanty prawdopodobnie też postanowił
poznać mnie wcześniej niż we wrześniu i najzwyczajniej w świecie zaprasza mnie
do siebie wcześniej :)

A może to Bóg wybrał mi to miejsce i czas dla mnie, dlatego podsunął mi Wenantego
w odpowiednim czasie.

Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej


Przestały się liczyć wszystkie "ALE", liczyło się tylko, że muszę tam jechać. Pewnie znalazłabym następne "ALE", że nie mam dodatkowych pieniędzy na podróż ALE przecież właśnie Wenanty załatwił mi z nieba dodatkowy 1000,- zł

Następnego dnia zapisywałam się już na to spotkanie, oczywiście kiedy chodzi
o "BOSKIE" sprawy (jak ja to mówię) to oczywiście zawsze spotykamy się z problemami
aby doszło do tego co Bóg dla nas przewidział.
Zaczęły się problemy:
- rejestracja przez internet nie działała,
- nie było już noclegów, 
- moje dzieci miały mnie tam zawieźć ale nagle okazało się, że nie mogą jechać.

Ciężko jest opisać wszystkie te wydarzenia, których byłam świadkiem ale w efekcie postanowiłam pojechać sama pociągiem, a o nocleg się nie martwić, gdyż doszłam
do wniosku, że skoro Bóg wyznaczył mi ten czas i miejsce, to pewnie nocleg też mi załatwił :)

Widok z mojego pokoju na Sanktuarium :)


Nie myliłam się : udało mi się tam dojechać samotnie pociągiem, nagle okazało się,
że dostałam nocleg 100m od Kościoła, że jakimś cudem pomimo problemów
z rejestracja bo w rezultacie nie zarejestrowałam się przez internet a i tak dostałam maila potwierdzającego, że jestem uczestnikiem spotkania.

Spędziłam tam cudowny czas czterech dni, z których każdy zaskakiwał mnie czymś nowym, pięknym, kompletnie niespodziewanym. Każdego dnia chodziłam oszołomiona tym jakie rzeczy Bóg dla mnie przygotował - CHWAŁA CI PANIE ZA TO!
Oszołomiona do tego stopnia, że koleżanka Ewa którą tam poznałam śmiała się na mój widok
i mówiła "Beatka, ty się kobieto ogarnij bo jak wrócisz do Krakowa będą za Tobą wołać oszołom" haha ..... Kochana Ewcia od której dostałam w prezencie ikonę z wizerunkiem Czcigodnego Sługi Bożego Wenanentego a na drugiej stronie ikony jest Nowenna za Jego wstawiennictwem,
której tak długo szukałam jeszcze kilka dni wcześniej.


Podarowana mi ikona stoi dumnie na mojej szafce :) 

Nie będę tu opisywać wszystkich dni po kolei, ponieważ to jest temat na osobna książkę ale powiem tylko, że każdy dzień wypełniony był Eucharystią, modlitwą, zabawą z tańcami, poznawaniem nowych świetnych ludzi, świadectwami o miłości Boga i Maryi - CUDOWNY CZAS.


Nawet na scenę babcię Beatę wyciągnęli ;)

          Eucharystia na zakończenie FSM zakończona radosnym tańcem wokół Ołtarza Pańskiego

Opiszę jednak jedno wydarzenie, ponieważ to było odpowiedzią Wenantego na moją Nowennę.

Jak pisałam powyżej prosiłam Wenantego aby podesłał mi dobrego spowiednika
i jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że tego spowiednika podesłał
mi właśnie w Kalwarii Pacławskiej.

Środa kiedy tam dotarłam była poświęcona POJEDNANIU i odbywała się Spowiedź święta
dla wszystkich. Oczywiście każdego dnia Franciszkanie byli gotowi służyć takiej posłudze
właśnie lub chociaż rozmowie,kiedy ktoś potrzebował ale ten dzień był wyjątkowy.
Po Eucharystii Ojcowie Franciszkanie rozeszli się po całym terenie przykościelnym
i każdy mógł iść do tego, do którego tylko chciał. Uwielbiam ten rodzaj Spowiedzi św.
Na ogół przyzwyczajeni jesteśmy, że Spowiedź odbywa się w konfesjonale
ale tak naprawdę nie ma nic piękniejszego aby konfesjonałem stało się jakiekolwiek miejsce,
które Bóg stworzył.
Pamiętajcie, że spowiadać możecie się wszędzie ponieważ nie miejsce jest ważne
a AKT POJEDNANIA Z BOGIEM, moment kiedy idziecie z szarą, brudną  duszą
a Bóg Wam ją oczyszcza z wszystkich tych brudów
i dostajecie za każdym razem nową białą szatę abyście mogli świecić Jego Światłem,
aby Jego Chwała odbijała się w Was jak w lustrze :)

Czego Wam z całego serca życzę !!!


Plac przed Sanktuarium - piękne miejsce 


Chodziłam więc po całym terenie i rozmyślałam nad swoją szarą a może nawet czarną duszą
w tamtym momencie. Nie bardzo wiedziałam do kogo pójść, nikogo przecież
nie znałam. Snułam się więc po placu i modliłam do dobrego Boga aby pokazał mi te miejsca
w mojej duszy, które powinnam oczyścić. Nagle mimowolnie (tak mi się wydawało) usiadłam gdzieś na ławeczce, gdzie było w kolejce kilka osób i dalej się modliłam.
Gdy zbliżała się moja kolej aby podejść do Kapłana nagle zorientowałam się, że siedziałam
w miejscu, gdzie do marca br. był grób Wenantego zanim przeniesiono go do Kościoła.
Tak tak Beata pomyślałam, przecież sama ciągle powtarzasz ludziom :
"BÓJCIE SIĘ O CO SIĘ MODLICIE" .
Modliłaś się o dobrego spowiednika, to Wenanty Ci to załatwił - ale, że to będzie w Kalwarii Pacławskiej przy Jego grobie no to tego sobie nie mogłaś nawet w najśmielszych marzeniach wymyślić:) Przy okazji dziękuję również mojemu spowiednikowi- Błogosław mu Panie Boże, ponieważ niewątpliwie zasługuje na to!

To miejsce mojej Spowiedzi świętej :)

Miejsce, gdzie spoczywał do marca br. o.Wenanty Katarzyniec - miejsce mojej Spowiedzi św.



PAMIĘTAJCIE ! 

Traktujemy Pana Boga jak kogoś do kogo idzie się od święta w odwiedziny
albo jak mamy jakieś zmartwienie to wiecie jak to jest "jak trwoga to do Boga".

W sumie to na całe szczęście Bóg dał nam taką Łaskę, że możemy zwrócić się
do niego w każdej chwili, nawet gdy o nim zapomnieliśmy przez kilka lat.

"JAK TRWOGA TO DO BOGA" - jestem pewna,że i to jest Jego "wynalazkiem" .
Bóg zna nas po imieniu i przewidział, że będziemy błądzili, dlatego dał nam tą możliwość
"trwogi do Niego".

A to wszystko uczynił z miłości do nas, ponieważ jesteśmy Jego dziećmi,
On nas stworzył i nie może unicestwić SWOJEGO DZIEŁA jakim jesteś TY - JEGO DZIECKO :)

BÓG JEST WAMI ZAINTERESOWANY OD PONIEDZIAŁKU DO NIEDZIELI -
pamiętajcie o tym.

Jeszcze jedna sprawa, o której muszę napisać ponieważ Wenanty mógłby się obrazić:)

Kalwaria Pacławska słynie z Cudownego Obrazu Matki Bożej Słuchającej i to jest punktem centralnym Kalwarii. Wieści o Wenantym rozchodziły się po cichu i w wolnym tępie, ponieważ jestem pewna, że nigdy nie chciałby stać się ważniejszy od Matki Bożej, która była jego wzorem
i której poświęcił swoje życie z miłości do Niej.

Moja Kochana Mateczka :) 

W tym momencie nie będę jednak pisać o tym cudownym obrazie Matki Bożej Słuchającej, ponieważ jest tak bardzo ważna, że poświęcę Jej osobny post albo raczej jeszcze więcej
(Ona wie, co mam na myśli) ale o tym póki co ciiiiiiiicho ;)

Kocham Cię Mateczko Najświętsza, oddałam Ci całe swoje życie za Twoją miłość
do mnie !!!!

I jeszcze jedna ważna sprawa dotycząca Nowenny - sporo pieniędzy Wenanty pomógł ludziom pozyskać ale główną radością, która z tego wynikła jest fakt, że wszyscy wokół mnie zaczęli się modlić - i niech tak zostanie :)
DZIĘKUJĘ CI OJCZE WENANTY :)


Podaję przydatne linki :
Nowenna do Trójcy Przenajświętszej za wstawiennictwem czcigodnego sługi Bożego o.Wenantego Katarzyńca

http://odslowadozyciamodlitwy.blogspot.com/2018/07/nowenna-do-trojcy-przenajswietszej-za.html

Rozmowa z dziennikarzem Panem Tomaszem Terlikowskim

https://www.youtube.com/watch?v=JcXTLIksrL0

Tu kupisz publikacje o. Franciszkanów

https://bratnizew.pl/

Linku do książki Pana Tomasza Terlikowskiego nie podaję, ponieważ z pewnością znajdziecie ją sami w różnych miejscach  :)





Błogosławię Wam wszystkim :) do zobaczenia w następnym poście :)

niedziela, 18 lutego 2018

Zawierzenie - Stary człowiek......a może ;)


Witajcie kochani :)



Wstałam rano a w mojej głowie były takie o to słowa :
"Nawracajcie się i GŁOŚCIE Ewangelię".

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dwie rzeczy :
- pierwsza to ta, że w Biblii napisane jest "Nawracjacie się i WIERZCIE w Ewangelię"
  a ja słyszę GŁOŚCIE, więc pora się obudzić i wrócić do pisania ponieważ Bóg mnie ewidentnie wzywa :)
- druga to ta, że w Ewangelii z dzisiejszej niedzieli, pierwszej niedzieli postu jest właśnie dokładnie
   to zdanie "Nawracjacie się i WIERZCIE w Ewangelię" ..... no cóż, to tylko potwierdzenie, że
  nasz Tatuś w niebie mówi "dobrze córko Beato odpoczęłaś to teraz działaj" bo ludzie czekają" :)
To w takim razie czas zacząć pisać aby Ojca naszego nie wystawiać na próby tylko
pełnić Jego wolę w swoim życiu :)

Wiem, wiem długo mnie nie było, dlatego na początek jestem Wam winna wyjaśnienie .
Minął właściwie rok i jeśli ktoś myślał, że coś złego u mnie się wydarzyło i dlatego zamilkłam
to pragnę donieść, że wszystko u mnie dobrze a nawet mogę powiedzieć,
że jeszcze nigdy tak dobrze nie było a to dopiero początek mojej drogi :)
Brzmi może śmiesznie, że kobieta która w tym roku skończy 48 lat mówi, że to początek drogi :)
Ale właśnie dzisiaj zdałam sobie sprawę, że ja mam dopiero niespełna 4 lata, czyli jestem
niewiele starsza od mojego wnusia Filipka .....

4 lata ponieważ to właśnie wtedy w lutym 2014 zaczął we mnie umierać stary człowiek.
To właśnie wtedy pierwszy raz zaczęłam świadomą drogę nawrócenia, którą miała zwieńczyć
Spowiedź św. 8 grudnia 2014.
To była Spowiedź św., dzięki której wreszcie mogłam być uczestnikiem i świadkiem
Łaski Uświęcającej.
2014 lutego wzięłam udział w rekolekcjach, które kończyły się modlitwami wstawienniczymi.
Pamiętam, że nie mogłam wstać z ławki aby podejść do grupy ludzi, którzy mieli się nade mną pomodlić.
Uciekłam z Kościoła na zewnątrz, zapaliłam papierosa i wtedy podeszła do mnie nieznajoma kobieta
w wieku ok 30 lat i nie pytając o nic powiedziała :
" tam po prawej stronie Kościoła jest trzech facetów z grupy św.Michała Archanioła,
idź do nich bo Oni za wstawiennictwem Michała Archanioła są od rzeczy niemożliwych".

Nawet teraz jak to piszę cisną mi się łzy do oczu i czuje niesamowite wzruszenie
 i wdzięczność za tamten dzień, tamten moment w moim życiu, życiu które Bóg
podarował mi na nowo. CHWAŁA PANU ZA TYCH LUDZI !!!
Tak więc poszłam, choć byłam sparaliżowana strachem, ponieważ nie wiedziałam
co mam im powiedzieć. Wiedziałam tylko, że moje życie stacza się jak to mówią niektórzy
po równi pochyłej prosto do śmierci a ja nie chce umierać.

Opowiedziałam im w skrócie, że po rozwodzie próbowałam sobie życie ułożyć na nowo.
Szukając miłości nawiązywałam nowe znajomości z facetami, kilka razy weszłam w jakieś związki
które trwały zwykle 3 lata, raz nawet byłam zaręczona ale wszystko się rozpadło.
Obecnie (czyli w tamtym momencie) jestem od 4 lat w związku, wreszcie jest to facet,
z którym tworzę coś co wtedy nazywałam "rodziną" i wszystko jest nareszcie tak, jak być powinno.
Hmmm ale jest jedno małe ALE.

Czuje w środku siebie, że czegoś brakuje, że niby mam to co szukałam ale czuje że nie tędy droga.
Że w moim sercu jest takie miejsce, którego nikt nigdy nie będzie w stanie zapełnić.
Wydawało mi się wtedy, że to moja wina ponieważ może nie potrafię kochać......
Jakże się wtedy myliłam, jakże się myliłam przez większość mojego życia.

Zapytali mnie " to o co mamy się pomodlić ? za co chcesz abyśmy się pomodlili ? "

To było trudne, ponieważ nie miałam pojęcia.....
Byłam jak dziecko zagubione w środku miasta, które zobaczywszy zabawkę odłączyło się
od rodziców i później nie mogło znaleźć drogi powrotnej.
Bardzo nieśmiało wydukałam " może o wyprostowanie mojej drogi " .

Do tej pory pamiętam jak wszyscy trzej modlili się nade mną, mam wrażenie że ciągle słyszę ich słowa,
słyszę każdego z osobna co wtedy mówili.
Trwało to kilka minut, później mnie pobłogosławili i wróciłam do domu.

Jest jedna ważna rzecz w tej historii a mianowicie taka, że pomimo iż tam byłam i brałam w tym udział,
to kompletnie nie wierzyłam, że w moim życiu może się coś zmienić.
Oczywiście w głębi serca chciałam zmiany, lecz strach jaki mi został włożony w serce przez złego
był tak wielki, że zaciemniał prawdę.

Najbliższe tygodnie po modlitwie były wypełnione strachem przed tym, "co jeśli?"
"Co jeśli Bóg zabierze mi mój związek?" "Co jeśli znów zostanę sama?"
"Co zrobi mój partner jeśli się rozstaniemy ?- nie mogę nikomu robić krzywdy"  
"Nie da się tego zrobić bezboleśnie"

Teraz wiem, że te myśli nie pochodziły od Boga, tylko zły potrafi nam tak mącić abyśmy ciągle
wątpili w Boże Miłosierdzie.

Nie mam ochoty mówić tu o złym ponieważ na to nie zasługuje lecz muszę o tym wspomnieć abyście uświadomili sobie, że tak jak istnieją dobre Duchy, tak też istnieją złe.
Złe duchy to nie wymysł dla idiotów czy nadgorliwych Chrześcijan aby ich straszyć piekłem,
one niestety są i jeśli zignorujemy ich istnienie to może nam to przynieść wiele cierpienia,
ponieważ nie będziemy umieli rozpoznać co jest kłamstwem a także nie będziemy
umieli się przed nimi bronić. Jednocześnie powiem Wam, że absolutnie nie wolno się ich bać,
one mogą tylko tyle na ile im pozwolimy. JEŚLI BÓG Z NAMI KTÓŻ PRZECIW NAM.

Wracając do tego co działo się po modlitwie, to był to  niesamowity czas mojej wewnętrznej przemiany.
Coraz częściej zaczęłam chodzić do Kościoła tak na co dzień, nie mówię tu tylko o Eucharystii
ponieważ to przyszło z czasem lecz o "odwiedzaniu" Domu Bożego kiedy tylko poczułam,
 że potrzebuje modlitwy.
To wtedy zaczęłam rozmawiać z Bogiem o mojej duszy, pragnieniach, problemach.
To wtedy odpowiedział na moją modlitwę o znalezieniu pracy.

Kiedy szłam w niedzielę na Eucharystię płakałam cały czas- teraz wiem,że był to Dar łez,
łez które przynosiły ulgę ponieważ w tamtym czasie nie spowiadałam się jeszcze.
Z każdą Eucharystią pojawiał się coraz większy GŁÓD KOMUNII, tak bardzo cierpiałam
że nie mogę przyjąć Najświętszego Sakramentu, że zaczęłam zazdrościć ludziom którzy Go przyjmowali.
Doszłam do tego, że zaczęłam oceniać tych których znałam, że przyjmują Sakrament a nawet tego
nie przeżywają. Gdybym tylko mogła Go przyjąć to zapewne byłabym najbardziej przeżywającą
osobą na świecie.
Wiem, że to było złe, wiem że to grzech i nazywa się PYCHA lecz wtedy głód spowodował u mnie żal i zazdrość.
Szukałam informacji czy aby nie da się obejść w jakiś sposób tego, że jako rozwiedziona ale coraz bardziej przykładna katoliczka, która próbuje ułożyć sobie życie może jednak mogłaby przyjąć Komunię .....
Interesowało mnie życie z Panem Bogiem ale na moich warunkach.
Jeśli to czytacie i wydaje się Wam, że Was to nie dotyczy to zadajcie sobie pytanie :
CZY ABY NA PEWNO?
CZY ŻYJĘ ZGODNIE Z WOLĄ PANA BOGA?
CZY PRZESTRZEGAM 10 PRZYKAZAŃ ?
Jeśli staniecie przed sobą i Bogiem w PRAWDZIE to nie ma człowieka, który na jakimś etapie swojego
życia może odpowiedzieć 3x TAK.
Jesteśmy naznaczeni grzechem pierworodnym i błądzimy, każdy ma inną historię swojego
oddalenia od Boga lecz
DOBRA NOWINA JEST TAKA,ŻE ON O TYM WIE I KOCHA NAS POMIMO
WSZYSTKO 
I CZEKA AŻ NASZA WOLNA WOLA ODPOWIE NA JEGO WOLĘ :) 

Dobijając do brzegu, czyli do sedna modlitwy wstawienniczej to powiem Wam, że pomimo mojej
niewiary przyniosła wielkie OWOCE :)

Już po kilku miesiącach usłyszałam od mojego partnera słowa, które później się wypełniły :
" Ty jakbyś była sama ale z Panem Bogiem to będziesz najszczęśliwsza na świecie" :)
Nikt z nas nie mógł nawet przewidzieć co przyniosą następne miesiące, czy też lata -
Bóg jest niesamowity :)

Po 10 miesiącach Bóg postawił mnie w prawdzie i pokazał prawdziwy obraz człowieka z którym byłam,
a także kłamstwo na jakim był oparty nasz związek.
Od razu uwaga - nie dlatego mi to pokazał abym znienawidziła mojego partnera lub siebie,
On czyli Bóg chciał z tego wyprowadzić wielkie dobro......i zrobił to :) ale zanim to pojęłam minęły 3 lata.

W grudniu 2014 roku a dokładnie 7.12.2014 po ostrym cięciu mojego związku a stało się to w ciągu 1 dnia
 ( o szczegółach nie będę opowiadać) pomimo chaosu jaki czułam wewnątrz siebie, wiedziałam jedno
TO MOJA SZANSA NA NOWE ŻYCIE Z BOGIEM.
Już tego samego dnia umówiłam się do Spowiedzi św., nie spowiadałam się od 7 lat, wpadłam
w lekką panikę jak to zrobić. W końcu postanowiłam, że pomimo wstydu i strachu pójdę
do jakiegoś znajomego księdza i przypomniałam sobie o księdzu, który prowadzi Wspólnotę
moich dzieci (w której są od lat). To naprawdę nie było proste, ponieważ dobrze znał mojego syna
i synową i w pierwszym momencie pomyślałam, że narobię im wstydu swoimi grzechami.
Lecz teraz wiem, że to było kłamstwo szatana aby nie doprowadzić to Sakramentu Spowiedzi.
Ja jednak przez głód Komunii oraz przez wewnętrzny głos, który wołał PRZYJDŹ DO MNIE
nie słuchałam swojego wstydu.
Tak więc umówiłam się z tym księdzem do Spowiedzi św. w bardzo nietypowy sposób,
poprzez Facebooka. Wszystko jest dla ludzi, ważne jednak aby umieć dobrze z tego korzystać.
Następnego dnia 8 grudnia spowiadałam się z brudów jakie się nagromadziły w przeciągu
7 ostatnich lat mojego życia, płakałam i mówiłam.

WAŻNE !!!
Jeśli jesteście w takiej sytuacji, że boicie się przystąpić do Spowiedzi św. ponieważ grzechy
Wasze wydają się Wam najgorsze na świecie, to powiem Wam dokładnie te słowa,
które usłyszałam jako pierwsze od mojego spowiednika     
"NIE BÓJ SIĘ - ODWAGI. MIEJ ODWAGĘ DO ŻYCIA"
:)


Niech Ci Bóg Błogosławi Andrzeju za Twoją posługę !!!

Nawet jeśli nie byłeś od Chrztu św do Spowiedzi, nawet jeśli pamiętasz wszystkich swoich
grzechów, nawet kiedy nie wiesz jak zacząć - NIE LĘKAJ SIĘ BÓG CIĘ POPROWADZI.

Gdybyś miała, miał jakieś pytania to pisz ja zawsze pomogę.

Po Spowiedzi zachowywałam się jak dziecko, interesowało mnie tylko jedno "kiedy mogę przyjąć Komunię".
Ksiądz powiedział, że zaraz zaczyna się Eucharystia więc mogę od razu.
Cóż Wam mogę więcej powiedzieć, jak opisać radość :)
EUCHARYSTIA (Msza  Święta) jest DZIĘKCZYNIENIEM.
Dziękczynieniem za wszystkie Łaski jakie otrzymujemy każdego dnia -
a ja MIAŁAM ZA CO DZIĘKOWAĆ :)


Po kilku latach dotarło do mnie, że dzień ten wybrał dla mnie Bóg.
To był DZIEŃ PONOWNEGO NARODZENIA a jednocześnie Dzień Niepokalanego Poczęcia Maryi,
tego dnia jest również szczególna godzina GODZINA ŁASKI DLA ŚWIATA.

Próbujemy ułożyć sobie życie, planujemy każdy dzień, planujemy nawet na kilka lat do przodu lecz
NIGDY NIE BĘDZIEMY MIEĆ NA SIEBIE LEPSZEGO PLANU,
NIŻ TEN KTÓRY MA DLA NAS BÓG.


Taki to był początek mojego nowego życia, lecz droga która przez to życie prowadzi
pokazuje mi każdego dnia, że tylko Bóg jest w stanie zatroszczyć się o nas.
Jeszcze przez jakiś czas szarpałam się z życiem, ponieważ przeszłość starego człowieka
pozostawiła po sobie ślady. Ślady psychiczne ale też fizyczne.
Będę jeszcze o tym mówić w następnych postach, po to abyście zobaczyli, że z każdego
bagna (nawet największego) Bóg jest w stanie nas wyprowadzić.

Troskę Pana Boga o mnie zaczęłam przyjmować małymi krokami. 
Niestety upadki powodują to, że musimy uczyć się na nowo ufać, musimy się uczyć
oddawać swoje życie w ręce Pana Boga a On najlepiej wie co jest dla nas najlepsze :)
Kiedy to zrozumiałam, przestałam się szarpać i walczyć z życiem.

W Ewangelii Mateusza czytamy właśnie o tym, aby przestać się martwić o swoje życie.
Kiedy to zrobicie poczujecie się wolni a gwarantuje Wam, że Bóg tak się o Was zatroszczy
iż każdego dnia będziecie chodzić w zadumie i wdzięczności :)

Mt 6,25-34
25 Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? 26 Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? 27 Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? 28 Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, 29 a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich. 30 Jeśli zatem to ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca wrzucają, Bóg tak odziewa, to o wiele bardziej was, małej wiary! 31 A zatem nie martwcie się, mówiąc: "Co będziemy jeść?", albo: "Co będziemy pić?", albo: "Czym się odziejemy?" 32 Bo o to wszystko zabiegają poganie. A wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Zabiegajcie najpierw o królestwo i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. 34 Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy.


Wracając do ostatniego roku mojego milczenia podsumuje to jednym zdaniem :
Czasem trzeba pobyć na pustyni aby móc powrócić ze zdwojoną siłą :)

Ten rok mimo, że milczący na zewnątrz był dla mnie czasem wielkich i długich rozmów 
z Panem Bogiem.
W punktach napiszę co mnie spotkało a później pomału będę te punkty zamieniać w wydarzenia :)
1) Byłam w październiku drugi raz w Medjugorie
2) Byłam świadkiem wielu nawróceń
3) Byłam świadkiem uwolnień od alkoholu
4) Uczestniczyłam w Rekolekcjach Ignacjańskich
5) Bóg ukazał mi dalsze kroki na mojej drodze
6) Stałam się spokojniejsza
7) Przeżyłam pierwszy Dzień Babci ,kiedy to mój półtoraroczny wnusiu Filip
wręczając mi torcik powiedział DZIĘKUJĘ :)
8) Niedługo na świat przyjdzie mój drugi wnuk Tobiasz
9) Ciągle doświadczam jednoczenia mojej rodziny
10) Byłam świadkiem chorób oraz odejścia bliskich ludzi
11) Podczas tegorocznej Paschy jeśli taka Wola Pana Boga będę chrzestną matką
12) Zaczęłam pisać książkę

To tylko punkty, które są bardzo ogólne lecz w nich zawiera się mnóstwo historii mojej
oraz ludzi, których spotykam na co dzień. Pewnie ominęłam kilka ale zapewne pojawią się po drodze.
Niektóre z tych punktów gromadzą bardzo ciężkie przeżycia, czasem na pierwszy rzut oka
 pozbawione nadziei oraz miłości lecz w nich też jest prawda o nas i o Bogu.
Niektóre zaś niosą ze sobą mnóstwo nadziei, mnóstwo miłości i radości :)
Wiem, że chcielibyśmy doświadczać tylko tych dobrych momentów w naszym życiu,
lecz dzisiaj jestem pewna, że aby wzrastać w wierze i w miłości, to nasze życie powinno
być wypełnione jednymi i drugimi momentami. Od nas jednak zależy jak je przyjmiemy czy usiądziemy
załamani i powiemy, że to wszystko nie ma sensu, czy może jednak będziemy umieli z nich wyciągnąć dobro, które Bóg Ojciec dla nas przygotował.

Ponieważ zaczął się Post, mam dla Was wyzwanie ;)
Wiem, że ten czas może być jednym z piękniejszych w Waszym życiu, takim który zmieni
Wasze życie. Jako wyzwanie proponuje abyście ZAWIERZYLI SWOJE ŻYCIE JEZUSOWI.
Wiem że wydaje się to ciężkie ponieważ utrata kontroli nad własnym życiem może być przerażająca,
lecz gwarantuje Wam, że będzie inaczej :) tylko spróbujcie :)
Ażeby to zrobić potrzeba dwóch rzeczy, o których jest mowa w dzisiejszej Ewangelii  :
 "NAWRÓĆCIE SIĘ I WIERZCIE W EWANGELIĘ" - wtedy ZAWIERZENIE będzie proste.
Kochany, Kochana jeśli nawet nie potrafisz w to teraz uwierzyć, to wystarczy
że powiesz o tym Bogu,
Jezusowi czy Maryi a Oni z miłości do Ciebie zrobią resztę. Wystarczy tylko AKT TWOJEJ WOLI.
Jeśli nie wiesz jak to zrobić, przeczytaj poniższy tekst. Jest taka najprostsza modlitwa jaką znam,
a jednocześnie trudna ponieważ wymaga pozbycia się strachu.

Jezu, Ty się tym zajmij!

Jezus mówi do duszy:
Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie?
Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi.
Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego
zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje.
Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później
kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami;
zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę.
Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki
i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.
Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania
o konsekwencjach zdarzenia.
Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się,
aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same,
utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę.
Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili,
odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.
Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość,
że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”,
Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie,
uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione
w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie
 to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola,
by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi. Czegóż nie dokonuję,
gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc:
 „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask,
kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo,
kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał,
ale tak jak wy pragniecie...
Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was.
Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają.
Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”:
Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie;
Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały
Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi,
to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze
dla naszego życia doczesnego i wiecznego.
Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem:
„Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje.
Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się,
zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”.
Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet,
jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu?
Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym
 i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości.
Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.
Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć
i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka.
 A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu.
Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa
i jakże smucę się widzę was wzburzonymi.
Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem
i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie,
oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim.
Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie
do waszych trosk. Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was
skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się
 je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym
biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący
tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów.
Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy:
Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach.
Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda.
To wam poprzysięgam na moją miłość.
   



Życzę Wam wielu Błogosławieństw w tym Poście, który prowadzi do Zmartwychwstania :)
Z Panem Bogiem :)